Nic nie robię dzisiaj (no dobra wcinam lody bakaliowe i to dużą łyżką). Ale mam wytłumaczenie, odbyłam dzisiaj podroż do supermarketu po farbę do pracowni. co prawda zapikowałam sobie mój zapach na chandrę Vanillia Apricot ale ja chyba bardzo nie lubię dużych sklepów:-)
Zastanawiam się pomiędzy białym a morelowym kolorem ścian (bo została mi jedna puszka ) ale nie wiadomo czy wystarczy. Oczywiście wymyśliłam z oszczędności ze doleje białej do tej morelki ale może wyjść brudna ściana. No i może stad te lody i to dużą łyżką bo to przecież takie dylematy:-).
Ale jest i postęp, zakupiłam igły do stebnówki w sklepie Impall i po bardzo sympatycznych konsultacjach ze sprzedawcą dzisiaj jestem posiadaczką igieł do dzianiny, skóry, zwykłego materiału i stopki teflonowej do szycia skóry.
Jutro spotkanie na szczycie, mam nadzieję że coś się zacznie dziać bo dziewczyny chcą pomóc mi w pisaniu.
Trzymam kciuki i czekam na raport ze szczytów. Skoro ja nadal w górach. :)
OdpowiedzUsuńNo zostałam sama. szczyt padł;-)
OdpowiedzUsuń